Paryż-Roubaix 2000 pod dyktando Johana Museeuwa

'Piekło Północy' - tak potocznie nazywany jest wyścig Paris-Roubaix, stanowiący trzecią odsłonę Pucharu Świata. Nazwa tego, chyba najsłynniejszego kolarskiego klasyku, nie wzięła się znikąd. Na 273 kilometrowej trasie, 25 brukowanych odcinków (zon), o łącznej długości 51 kilometrów, stawia przed zawodnikami szczególne wymagania, skupiające się w nieprzeciętnych umiejętnościach i sile woli. Również duża doza szczęścia, pozwalająca na uniknięcie upadków i defektów, odgrywa istotny czynnik w tej niezwykłej próbie.

Faworytów wyścigu upatrywano w dwóch osobach - zwycięzcy sprzed roku Andrea Tafim i Franco Ballerinim (triumfator z '95 i '98). Innymi zawodnikami branymi pod uwagę, jako potencjalni zwycięzcy, byli Andrei Tchmil (sukces w '94), Johan Museeuw ('96) i Peter Van Petegem. Nasz człowiek w tej zabawie, Zbigniew Spruch, był zmuszony wykonać podwójną robotę: pracował na sukces Balleriniego, nie zapominając o własnych interesach.

Tym razem niebiosa zmiłowały się nad kolarzami. Sucha nawierzchnia dała szansę uniknięcia wielu przykrych upadków, grożących bolesnymi kontuzjami, a przypadek nie miał zasadniczego wpływu na wyniki.

Siódemka zawodników stanowi pierwszą grupę wartą odnotowania w historii Paris-Roubaix 2000. Mattheu White (Vini Caldirola), Sebastien Joly (Bonjour), Dimitri Konyshev (Fassa Bartolo), Jacky Durand (Lotto), Tom Steels (Mapei), Robert Hunter (Lampre) i Marty Jemison (US Postal) mają około 3 minut przewagi nad peletonem na 120 km przed metą. Pierwszy z tej grupy, po defekcie, odpada Durand, następnie, już z braku sił, Joly i White. W peletonie początkowo szaleje Andrea Tafi (Mapei), który na każdym brukowanym odcinku przyspiesza, rozrywając główną grupę.

Na 200 kilometrze zmiana sytuacji. Samotnie przez kilka kilometrów prowadzi Max Van Heeswijk (Mapei), za nim już tylko około 35 zawodników, ale ze wszystkimi faworytami. Heeswijka na czele zluzowuje Frankie Andreu (US Postal), do którego po chwili dołącza Johan Museeuw (Mapei). Dwójka ta zaczyna odjeżdżać, na 40 kilometrów przed metą ma 1:20 przewagi.

Na 6 zonie (przed metą) 'Lis z Flandrii' zostawia Amerykanina. W goniącej grupie nikt nie chce pracować, jedynie Frank Hoj (FDJ) doskakuje do Andreu. Sytuacja 33 kilometry przed metą: Museeuw, 1:55 traci dwójka, 2:44 peleton.

4 zona - 255 kilometr: przed główną grupą już tylko zostaje Belg. Andrei Tchmil (Lotto) po defekcie próbuje dojść do czołówki grupy. Jednak atakuje George Hincapie (US Postal), za nim jedzie Zbigniew Spruch (Lampre) i Steffen Wesemann (Telekom). Niestety nasz zawodnik nie wytrzymuje tempa i zaczyna zostawać z tyłu. Po 3 zonie już tylko 15 kilometrów do mety. Z przodu 'po swoje' zmierza Museeuw, a za nim formuje się 9 osobowa grupka, której skład tworzą: Hincapie, Wesemann, Tafi, Tristan Hoffman (Memorycard), Erik Zabel (Telekom), Peter Van Petegem (Farm Frites), Franco Ballerini (Lampre), Stefano Zanini (Mapei) i Marc Wauters (Rabobank). Po chwili Tafi ma defekt i pozostaje mu już tylko jechać po 10. pozycję.

Przewaga Museeuwa maleje, ale bez problemów, samotnie wjeżdża na stadion i odbiera wiwaty na swoją cześć. Z grupki, po drugą pozycję, finiszuje Van Petegem, a trzeci jest Zabel, umacniając się tym samym na prowadzeniu w Pucharze Świata.

Zbigniew Spruch pojawia się w kolejnej grupce. Nie ma jednak sił finiszować, zajmuje 15. pozycję. Nie jest źle. W Pucharze Świata spada z 6. na 8. pozycję.

Wypowiedzi:

Johan Museeuw:

To jest jak sen. Dwa lata temu niemal straciłem tu nogę, później musiałem długo się leczyć i wykonać ogromną pracę. W 1999 roku osiągnąłem niezły poziom. Moje ambicje w tym sezonie sięgały wygrania jednego z wielkich wyścigów. Świetnie, że zwyciężyłem akurat w Paris-Roubaix. Nie traktuję tego jako zemsty, ale jak symbol powrotu. W czasie wyścigu nie bałem się więcej jak inni, jedynie upadków i defektów. Cały czas pełna koncentracja. Najtrudniej było pomiędzy 20 a 10 kilometrem przed metą, kiedy miałem tylko minutę przewagi. Jednak z tyłu jechali jeszcze koledzy z grupy, których to też jest zwycięstwo. Ale największym moim zwycięstwem jest powrót do ścigania, po ciężkiej kontuzji sprzed dwóch lat.

Peter Van Petegem:

Rzeczywiście było ciężko, wiał przeciwny wiatr. Kiedy zaatakował Museeuw wszyscy myśleli, że jest jeszcze za wcześnie. Jednak to wielki mistrz. Co do mnie, miałem jeszcze tyle sił, by pokonać Zabela na finiszu.

Erik Zabel:

Wesemann doskonale pomógł mi na finiszu w walce z Zaninim i van Petegemem. Wcześniej myślałem, że wyścig jest już rozstrzygnięty i chciałem zdobyć tylko punkty Pucharu Świata. Teraz chcę pozostać liderem Pucharu po Amstel Gold Race.

Tristan Hoffman:

To nie było w porządku ze strony Zabela, ale taka jest zwykle taktyka Telekomu. Długo czekają, zanim wezmą się do roboty na czele grupy. Wiał przeciwny wiatr i nie było chętnych do wykonania 'brudnej roboty'.

Franco Ballerini:

Jechałem całkiem dobrze, naprawdę dobrze, do upadku na pavé at Orchies - w tym samym miejscu właściwie zakończyłem wyścig w zeszłym roku. Uderzyłem się mocno w lewe ramię i nie mogłem już trzymać mocno kierownicy. Wielkie gratulacje dla Museeuwa za atak, mimo przeciwnego wiatru. Nie miał kto zorganizować za nim pogoni. Naprawdę nie rozumiem czemu Zabel wstrzymał swój zespół. Pytałem go czy chce współpracować z Lampre, ale uważał, że nic na tym nie zyska.

Andrea Tafi:

Każdy był przeciwko mnie, oczekiwałem jednak tego. Taka jest rola faworytów. Atak Museeuwa z Andreu nie był planowany. To była jego własna inicjatywa. Najważniejsze jednak, że wygrała nasza ekipa. Wszyscy naprawdę ciężko pracowali, zamknęliśmy usta wszystkim, którzy w nas zwątpili. Byłbym wyżej, gdyby nie 'guma', niedaleko przed metą.

Servais Knaven:

Nieprawdopodobne! Jeżeli nie wierzysz w zwycięstwo z Mapei, czemu startujesz tutaj? My - Farm Frites, byliśmy jedyną ekipą, która chciała walczyć. Geert van Bondt prowadził grupę za Museeuwem przez długi czas. 35 kilometrów przed metą podjechałem do Franco Balleriniego. Był on w grupie z trzema kolegami z grupy: Spruchem, Serpellinim i Hunterem. 'Współpracujesz z nami?' zapytałem. 'Tak, tak' - odpowiedział. Ale po trzech kilometrach, nadal nie widziałem, żadnego zawodnika Lampre na czele grupy. Byłem sfrustrowany.

Zbigniew Spruch (dla 'Przeglądu Sportowego'):

Ogólnie jestem zadowolony, choć oczywiście mogło być lepiej. Wiele razy atakowałem, więc w decydującym momencie zabrakło trochę sił. Naprawdę troszkę, bo grupę z Zabelem miałem dosłownie sto metrów przed sobą. Wyścig jak zwykle ciężki - bruk, dystans, wiadomo. Nie miałem żadnego specjalnego roweru ani widelca. Teraz, godzinę po wyścigu, wszystko mnie boli, ale myślę, że po dwóch, trzech dniach przejdzie. Piętnaste miejsce nie jest złe, to tylko 'oczko' niżej jak przed rokiem. W naszej ekipie zawiódł Ballerini, który był pasywny. Taka słoneczna pogoda nie jest dla niego - on woli cięższe warunki, gdy pada. Teraz wracam do domu, a w niedzielę wystartuję w kolejnym wyścigu Pucharu Świata, Liege-Bastogne-Liege.

Andrei Tchmil:

Wielki mistrz wygrał dzisiaj. W pewnym sensie jestem nawet zadowolony. Museeuw jest starym człowiekiem i nikt nie może mówić, że stary człowiek powinien już zrezygnować. Nikt nie chciał za Museeuwem dyktować tempa. Po Arenberg grupa na odcinkach brukowanych jechała bardzo szybko. Trzy razy wymieniałem koło, raz leżałem. Po Carrefour de l'Arbre wiedziałem, że wyścig jest już rozstrzygnięty.

Pierwsza trzydziestka wyścigu:

 1. Johan Museeuw (Bel) Mapei-Quick Step                   6.47.00 (40.172 km/h)
 2. Peter Van Petegem (Bel) Farm Frites                       0.15
 3. Erik Zabel (Ger) Deutsche Telekom     
 4. Tristan Hoffman (Ned) Memorycard-Jack&Jones
 5. Stefano Zanini (Ita) Mapei-Quick Step
 6. George Hincapie (USA) US Postal Service
 7. Marc Wauters (Bel) Rabobank
 8. Franco Ballerini (Ita) Lampre Daikin
 9. Steffen Wesemann (Ger) Deutsche Telekom                   0.21
10. Andrea Tafi (Ita) Mapei-Quick Step                        1.18
11. Wilfried Peeters (Bel) Mapei-Quick Step                   1.38
12. Servais Knaven (Ned) Farm Frites
13. Marco Serpellini (Ita) Lampre Daikin
14. Romans Vainsteins (Lat) Vini Caldirola-Sidermec
15. Zbigniew Spruch (Pol) Lampre Daikin
16. Vjatceslav Ekimov (Rus) US Postal Service
17. Fréderic Guesdon (Fra) La Francaise Des Jeux
18. Marco Milesi (Ita) Vini Caldirola-Sidermec
19. Magnus Backstedt (Swe) Credit Agricole                    2.08
20. Frankie Andreu (USA) US Postal Service                    3.15
21. Tom Steels (Bel) Mapei-Quick Step                         3.17
22. Lars Michaelsen (Den) La Francaise Des Jeux
23. Leon Van Bon (Ned) Rabobank
24. Andrei Tchmil (Bel) Lotto Adecco
25. Dmitri Konyshev (Rus) Fassa Bortolo
26. Christophe Mengin (Fra) La Francaise Des Jeux
27. Frank Hoj (Den) La Francaise Des Jeux
28. Daniele Nardello (Ita) Mapei-Quick Step                   3.22
29. Peter Farazijn (Bel) Cofidis                              4.18
30. Koen Beeckman (Bel) Lotto Adecco                          4.26