We Włoszech EPO, w Holandii testosteron

Włoski sport stanął przed faktem największego skandalu dopingowego w swojej historii. Otóż śledztwo prowadzone przez prokuratora Pierguido Soprani z Ferrary wykazało, że profesor Francesco Conconi i jego asystent dr Michele Ferrari (zwany doktorem EPO), powadzili systematyczny doping u wielu włoskich sportowców. Proceder ten rozpoczął się we wczesnych latach 90-tych,a co ciekawe Soprani miał przez te wszystkie lata wsparcie Włoskiego Komitetu Olimpijskiego i włoskich federacji sportowych, w badaniach nad opracowaniem metody wykrywania stosowania EPO. Od dziesięciu lat otrzymywał na ten cel około 100 tyś. dolarów rocznie. W aferę wplątanych jest około 1000 sportowców, głównie chodzi o kolarzy, lekkoatletów, kajakarzy, pływaków i narciarzy, z członkinią Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Manuelą di Centa na czele.

Maurizio Fondriest, były mistrz świata, został już przesłuchany przez prokuratora Sopraniego. O swojej współpracy z Conconi powiedział: - Współpracowałem z profesorem od 1991 roku do końca kariery. Conconi badał mnie i opracowywał program treningowy, który następnie realizowałem ze swoim trenerem Pierino Endrizzi. W pozostałych sprawach znajdowałem się pod opieką swojego lekarza Fabio Diana. Z Conconi miałem jasny układ. Nigdy nie proponował mi niczego, poza zwykłymi testami. Fondriest uważa, że cała afera prawdopodobnie zakończy się niczym i dopóki nie zmienią się uregulowania prawne, nic w problemie dopingu się nie zmieni.

Ciekawą opinię wygłosił czołowy włoski kolarz, Michele Bartoli, który stracił pół sezonu, dochodząc do zdrowia po kontuzji: - Bardzo trudno, prawie niemożliwe, jest zdefiniować różnicę pomiędzy dopingowaniem, a leczeniem. Kolarstwo jest zawodem. Jeżeli pracownik zachorował, należy pozwolić mu na leczenie, jeśli jednak bierze substancje, których w danym przypadku nie potrzebuje, powinien zostać ukarany.

Tymczasem, gorącą już atmosferę, podgrzały jeszcze włoskie gazety 'La Repubblica' i 'La Gazzetta dello Sport', publikując zawartość plików komputerowych profesora Conconi. Mają znajdować się w nich nazwiska 22 czołowych kolarzy, między innymi Ivana Gotti, Pavla Tonkova, Abrahama Olono, Marco Pantaniego, Tony Romingera, Gianluca Bortolamiego i Giorgio Furlana.

Opublikowane materiały pokazują zmiany poziomu hematokrytu u zawodników będących pod opieką Conconiego i Ferrari. Między innymi poziom hematokrytu Tonkova miał spaść z 51,5% w czerwcu 1996 roku do 40,9% trzy miesiące później. Ivan Gotti 'rósł' od 35,2% w styczniu 1997 do 50,7% w czerwcu 1998. Między 1994 i 1995 rokiem poziom hematokrytu Marco Pantaniego zwiększył się aż o 20%. W marcu 1994 roku wynosił 40,7%, a w czerwcu i lipcu tego samego roku już 58%. Podczas Tour de France 1995 wynosił 56%, a po wypadku 'Pirata' w październiku 1995, zmierzono mu już 60%. Wreszcie Claudio Chiappucci, który wypiera się współpracy z Conconi, w styczniu 1994 roku hematokryt miał na poziomie 35%, a już w czerwcu tego roku, po zajęciu piątego miejsca w Giro d'Italia, wynosił 60%.

Wprawdzie wysoki poziom hematokrytu nie wskazuje jeszcze jednoznacznie na fakt stosowania EPO, to jednak tak wielkie jego wahania w krótkim okresie czasu, nie są normalne, 10% to przyjęta maksymalna dopuszczalna różnica. Dlatego też odnalezione akta będą prawdopodobnie dowodem przeciwko Conconi i Ferrari (który już został oficjalnie oskarżony).

Zeznawać przeciwko tym dwóm panom może również były kolarz zawodowy, Gianluigi Barsotelli. Na początku lat 90-tych spełniał on rolę pomocnika, startował trzy razy w Tour de Suisse w Giro di Italia '92. 'La Gazzetta dello Sport' Barsoletti powiedział: - Wszyscy wiedzieli jak sobie pomóc. Kupowałem EPO w Szwajcarii, płacąc około 140 tyś. lirów. Asystenci Conconiego opiekowali się mną.

Również w Holandii głośno o dopingu w kolarstwie. Trzem byłym profi: Stevenowi Rooksowi, Peterowi Winnenowi i Maartenowi Dulrot, zebrało się po latach na zwierzenia, więc w telewizyjnym programie 'Reporter' opowiedzieli o dopingowym procederze podczas swojej kariery.

Peter Winnen, trzeci w Tour de France '83, wrócił wspomnieniami do 'Wielkiej Pętli' z 1996 roku: - Byłem w beznadziejnej formie i pozostało mi tylko wybierać: wracam do domu lub 'pomogę' sobie testosteronem. Podczas kariery, Winnen w ekipach Raleigh, Panasonic i Buckler, brał testosteron, amfetaminę i kortykosterydy.

Maarten Ducrot stosował cortison i testosteron oraz bardzo szkodliwy środek Synacthen, z którym eksperymentował jako amator w 1982 roku.

Steven Rooks, który jeszcze do końca 1999 roku pracował w TVM (przez pewien czas nawet jako dyrektor sportowy), przyznał się, że testosteron i amfetaminę brał przez całą, trzynastoletnią karierę.

Ducrot i Winnen wyjawili również, że dyrektorzy ich ekip - Jan Raas i Peter Post wiedzieli o dopingu swoich zawodników. Obaj zainteresowani zaprzeczyli temu. Post dodał: - Brak mi słów, aby skomentować te wypowiedzi. Jak oni mogą stawiać w tak złym świetle sport, który zapewnił im duże pieniądze przez te wszystkie lata. Nie rozumiem tego.

Rooks, Winnen i Ducrot, wyjaśniając czemu zdecydowali się mówić na temat dopingu w peletonie, powiedzieli że nadal jest on powszechny i chcieli przerwać zmowę milczenia. Twórca 'Reportera', Bernard Krikre, zwrócił uwagę na rolę jaką odgrywają dyrektorzy sportowi i lekarze grup zawodowych, przy budowie struktur zorganizowanego dopingu.

W holenderskim zespole PDM, doping był systematycznie wykorzystywany, co wyszło na jaw w 1997 roku. W dobrym dla PDM - 1988 roku, Gert Jan Theunisse miał jednak pecha, został podczas Tour de France, przyłapany na stosowaniu środków dopingujących. Van Rossum - osoba wykonująca badania antydopingowe, odegrała jednak niejasną rolę w tej sprawie. Przypuszcza się, że pomagał kierownictwu PDM omijać kontrole.

Jan Gisbers, dyrektor sportowy PDM w latach osiemdziesiątych, wypowiedział się dla agencji ANP: - Każdy właściciel grupy wie, że kolarze we współpracy z lekarzami lub masażystami stosują doping. Czyli wszyscy wiedzą, tylko najbardziej zainteresowany nie ? Gisbers kontynuował: Wszystkie zespoły działają 'na granicy', pewnie za moich rządów w PDM, zawodnicy również stosowali doping. Nie jestem jednak tego pewien, ponieważ kolarze z lekarzami czy masażystami mogli aranżować to razem. Czy powinni poinformować o tym dyrektora grupy ? Robię rozróżnienie - kiedy ktoś stosuje testosteron dla wzmocnienia, nie nazywam tego dopingiem, jeżeli ktoś zażywa amfetaminę, mówię - to jest doping.

Prezydent UCI, Hein Verbrüggen, komentując program 'Reporter', wyraził żal, że Rooks, Winnen i Ducrot zdecydowali się mówić dopiero po zakończeniu swoich karier. Wyraził również przekonanie, że obowiązujący obecnie system kontroli, wyklucza powszechne stosowanie dopingu w kolarstwie.