Pantani zapewnia o swojej niewinności

W siedzibie grupy Mercatone Uno w Dozza Imolese, Marco Pantani zwołał 9 czerwca konferencję prasową, na której stwierdził, że jest 'czysty' i nigdy nie stosował zabronionych substancji.

Przez 40 minut odpowiadał na pytania dziennikarzy, ale unikał konkretnych odpowiedzi i nie wyjaśnił przyczyn wysokiego poziomu swojego hamatokrytu tuż przed zakończeniem Giro d'Italia. Zaatakował istniejące 'układy' w kolarstwie, nie rozwiał też pojawiających się wątpliwości o spisku co do jego osoby.

Mam czyste sumienie. Dużo trenuję w górach i jako jeden z nielicznych kolarzy nie mam osobistego masażysty i trenera. Przyszedł moment na chwilę refleksji, czas na zrozumienie tego co się stało. Co do mojej przyszłości, to zadecyduję o tym kiedy indziej. Nie myślę teraz o Tour de France czy Vuelcie, chcę tylko osiągnąć wewnętrzny porządek.

- wyznał, dodając, że powróci, wówczas, gdy poczuje zew bycia ponownie 'zwycięzcą'.

Wierzę, że jestem zwycięzcą, ale zostałem pokonany w zeszłym tygodniu. Nie znam motywów i chcę znaleźć odpowiedź na to co się stało. Nie mówię, że ktoś to zrobił. Zostałem jednak zaskoczony moimi wynikami, ponieważ wszystkie je znałem z niemal matematyczną dokładnością. Spodziewałem się kolejnej kontroli przed Madonna di Campiglio lub następnego dnia. I dlatego byłoby to nielogiczne iść spokojnie na badanie nie mając czystego sumienia. I ja miałem czyste sumienie, mam je zresztą nadal.Dwie i pół godziny po badaniu w Maddonna di Campligio przeszedłem prywatne badania w Imola. Zmierzono mi 48 procentowy poziom hematokrytu i 16.5 hemoglobiny - wyniki były w porządku, przedstawiały prawidłowy poziom. Dlatego zdarzyło się coś dziwnego.

Pantani odniósł się również do kontrekspertyzy przeprowadzonej na zlecenie prokuratury w Trydencie, która to potwierdziła zawyżony poziom hematokrytu u zawodnika. Podważył jej wiarygodność, wytykając błędy popełnione podczas wykonywania badania, które miały wypaczyć wyniki.

Stwierdził, że jest karany za swoje działania dla czystości kolarstwa. Przypomniał, że to on trzy lata temu wraz z Bugno, Chiapuccim i Fondriestem chciał badań krwi. Mówił, że przeszedł w swojej karierze tysiące testów antydopingowych i nigdy nie miał podobnych problemów jak teraz.

Na koniec wyraził zadowolenie z zaufania dla jego osoby udzielonego przez sponsora i kolegów z grupy oraz oczywiście rodzinę. Mówił o poparciu ze strony ministra Massimo D'Alema i wielkiego mistrza Felice Gimondiego, który wygrał Giro d'Italia trzy razy ('67, '69, '76) i raz Tour de France ('65).