Danielo - odzież kolarska

Nagi instynkt

Szok, niedowierzanie, oburzenie. Przecież one są nagie! To to nie może tak być! My im damy popalić! Stroje zawodniczek pewnej kolumbijskiej drużyny wywołały ostatnio niemałą medialną burzę w social network i tych wszystkich innych internetach. Na tyle dużą, że Brian Cookson obiecał przyjrzeć się sprawie i ukarać winnych. Istny kabaret.

Panowie we szwajcarskim Aigle nagle wykazali się – w dosłownym znaczeniu – nagim instynktem. Prezydent światowej federacji na tyle był wstrząśnięty lookiem dziewczyn z Ameryki Południowej, które pojawiły się na starcie toskańskiej etapówki, że od razu musiał zatwittować, w myśl zasady porządne „ćwierkanie” jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Apostołowie moralności z UCI obudzili się i planują wytoczyć działa przeciwko małemu zespołowi IDRD-Bogotá Humana-San Mateo-Solgar, o którym, bądźmy szczerzy, nikt wcześniej nie słyszał. A że nikt nie słyszał, mało kto mógł się zaznajomić z jego rzekomo kontrowersyjnym designem.

Pech zawodniczek polegał na tym, że dostały zaproszenie od organizatorów Giro Toscana. I wtedy doszło do wielkiego boom. Prezentacja na scenie, kibice i dziennikarze pstrykają fotki rozsyłając je od razu w świat. Brać facebookowo-instagramowo-forumowa jest okrutna. Wyśmieje, przymknie oko, skomentuje, wskaże palcem. Podyskutuje, poplotkuje, podywaguje. Tyle w temacie. Cookson i koledzy są inni. Oni też co prawda podyskutują, poplotkują i podywagują, ale na dodatek się jeszcze przejmą i ukarzą. Praktycznie za nic. Za koszulkę. Zwyczajną koszulkę o dziwnej kolorystyce, która osobiście mi się nie podoba. Nie chodzi tu jednak o prywatne upodobania, lecz wyłącznie o fakty. Te fakty według Unii wyglądają tak: w okolicach intymnych koszulka i spodenki dziewczyn dominuje kolor skóropodobny, który insynuował nagość czy goliznę. Odzież nie ma żadnych wartości estetycznych. Idąc tym tropem można by stwierdzić, że otarliśmy się już o pornografię. Dlatego “oddaj koszula!”

Tyle mówią fakty UCI. Jak jest naprawdę? Strój kolarek utrzymany jest w tonacji żółto-czerwono-złotej, chociaż niektórzy mogą zinterpretować złoty jako farbę cielistą. Punkt patrzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie jest to po prostu złoty w dolnych partiach korpusu. Nic więcej się za tym nie kryje. Ani przez moment mi przez myśl nie przeszło, patrząc pierwszy raz na reprezentantki teamu, że są one obnażone. Koszulka jak koszulka. Ani lepsza, ani gorsza od wszystkich innych.

froome_jerseyO co więc ten cały szum? Nikt się przecież nie poczuł urażony, dotknięty, same zawodniczki ekipy bronią swojego projektu i wysyłają jeden komplet do gabinetu Cooksona. Ich koleżanki też raczej z uśmieszkiem na twarzy odnoszą się do zaistniałej sytuacji. Nikt nie jest zgorszony, tylko UCI, która o dziwo na początku sezonu dopuściła koszulkę do rywalizacji. Federacja będzie sędzią w całym zamieszaniu. Ale jak można pełnić funkcję sędziego, jeśli nie zna się prawa, a w tym przypadku własnego regulaminu?

Bo przepisy Unii nic nie mówią o tym, jakie motywy, elementy, jakie kolory mogą się znaleźć na trykocie, czy też nie. Nie ma żadnego zakazu. Teoretycznie można być nawet umieścić swastykę, slogan „Korwin-Mikke na krula”, „Harry Potter kocham cię” czy trupią czaszkę. Nie, sorry, z czaszką już raz mieliśmy do czynienia. Kiedyś jeździła sobie taka drużyna ochrzczona mianem grupy doperów Rock Racing. Na piersi kolarzy widniała czacha. Niby logo producenta odzieży jeansowej i zarazem generalnego inwestora teamu, ale zawsze czacha. UCI wówczas nie zareagowała. Luz, blues, super trykot. Taki inny, awangardowy, zaczepisty.

Związek nie miał również nic przeciwko kostiumowi Mario Cipolliniego, który nomen omen na koniec swojej kariery ścigał się dla Rock Racing. Przypominacie sobie „styl kościotrupa”? Cipollini założył strój pomalowany na wzór wręcz anatomiczny. Były widoczne kości, mięśnie. Symbolizować miał podobno siłę, energię, potencjał ludzkiego organizmu. W rzeczywistości był kiczowatą kampanią pijarowo-marketingową i widzimisię „Super Mario”, który jest słynny ze zwariowanych pomysłów i miłości do samoinscenizacji. Kto ogląda jego spoty reklamowe, ten wie.

Nikt nie podniósł też larum, kiedy Sky zaprezentowało swoje przejrzyste koszulki, a Chris Froome zrobił sobie selfie. Raczej przeważały ochy i achy. Jaki to ten Krzysiek wyżyłowany, jaki to w formie, jakie to wszystkie ekstrawaganckie. UCI milczała. Tak samo zresztą, jak nie zgłaszała sprzeciwu wobec „cielesnej” modzie zapoczątkowanej przez Footon Servetto. Kolor niemalże taki sam, jak u IDRD. Ktoś z Was przypomina sobie, by kilka lat temu trykoty Footon wzbudzały wątpliwości? Ja nie.

Cookson, daj sobie spokój i zajmij się poważniejszymi kwestiami, niż szukania dziury w całym, wszczynania śledztwa i myśleniem nad banami dla dziewczyn. Przeanalizuj lepiej jeszcze raz dokładnie koncepcję reformy kolarstwa, ponieważ pomysł skrócenia Vuelta a Espana do dwóch tygodni jest pomysłem tak samo chybionym, jak dochodzenie przeciwko drużynie z Kolumbii. Nie tędy droga. Jeśli mimo tego Unia ukarze team, stanie się wielkim pośmiewiskiem.

Raczej do tego nie dojdzie. Sporządzony zostanie prawdopodobnie nowy artykuł/podpunkt do regulaminu zakazujący wybierania z palety farb „nagich” kolorów, lokowania ich w intymnych częściach ciała. Albo zabronione zostanie kategoryczne używanie motywów symulujących roznegliżowanie. Wtedy jednak również Sky i podobnym inicjatywą trzeba będzie pokazać czerwone światło. Jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć i B.

A co z IDRD? Team został zauważony, jest obecny w prasie, jest rozpoznawalny. Summa summarum „afera” się opłaciła, chociaż nie chce mi się wierzyć, by była ona zamierzona. Zresztą, jaka afera, przecież to normalna koszulka.